Jak powstał emotikon :-) – żart z 1982 roku, który podbił sieć
We wrześniu 1982 roku na uniwersyteckim forum dyskusyjnym pewien żart o wycieku rtęci wywołał niepotrzebne zamieszanie, bo część czytelników wzięła go dosłownie. Rozwiązaniem okazały się trzy znaki wpisane bokiem - :-) - które w ciągu kilku lat obiegły cały internet i na zawsze zmieniły sposób, w jaki wyrażamy emocje w tekście.
Żart, który wymknął się spod kontroli
Na początku lat 80. na Uniwersytecie Carnegie Mellon działała wewnętrzna elektroniczna tablica ogłoszeń - odpowiednik dzisiejszego forum czy grupy dyskusyjnej - z której korzystali pracownicy naukowi i studenci wydziału informatyki. Był to tekst i tylko tekst - żadnych kolorów, emotikonów, żadnego sposobu na zaznaczenie, że coś mówi się z przymrużeniem oka.
Problem ujawnił się, gdy ktoś opublikował żartobliwą wiadomość o rzekomym wycieku rtęci w budynkowej windzie, sugerując zagrożenie skażeniem. Część czytelników potraktowała wpis serio, co wywołało niepotrzebne zamieszanie i dyskusję o odpowiedzialności za publikowanie fałszywych alarmów. Naukowcy z wydziału zaczęli się zastanawiać, jak w prostym tekście odróżnić żart od poważnej informacji, skoro brakowało tonu głosu, mimiki i kontekstu, które w rozmowie na żywo od razu rozwiewają wątpliwości.
19 września 1982, godzina 11:44 - narodziny :-)
Odpowiedzią na ten problem był krótki wpis profesora Scotta Fahlmana, informatyka zajmującego się sztuczną inteligencją. Zaproponował on prosty, uniwersalny znacznik: ciąg znaków dwukropka, myślnika i nawiasu, który po przechyleniu głowy w lewo przypomina uśmiechniętą twarz - :-). Do oznaczania treści poważnych lub smutnych zaproponował odwrotność - :-(.
Wiadomość przez lata uznawano za utraconą, bo archiwa uczelnianego systemu były wielokrotnie migrowane i kasowane. Dopiero w 2002 roku badacz Jeff Baird odnalazł ją na taśmach zapasowych z tamtego okresu, co pozwoliło dokładnie ustalić datę i treść pierwszego emotikonu w historii. Sam Fahlman przyznawał później, że nie spodziewał się, iż jego doraźny pomysł przetrwa dziesięciolecia i stanie się częścią globalnego alfabetu komunikacji.
Jak trzy znaki podbiły Usenet i cały internet
Pomysł Fahlmana rozprzestrzenił się najpierw w obrębie sieci ARPANET i grup dyskusyjnych Usenetu, czyli ówczesnych odpowiedników dzisiejszych forów internetowych. Programiści i naukowcy z innych uczelni szybko docenili prostotę rozwiązania - nie wymagało ono żadnego specjalnego oprogramowania, działało w każdym systemie obsługującym zwykły tekst ASCII.
W kolejnych latach emotikony trafiły do poczty elektronicznej, czatów IRC, a później komunikatorów internetowych i SMS-ów. Z czasem repertuar symboli się rozrósł - pojawiły się warianty z nosem :-) i bez niego :), mrugnięcie ;-) czy zdziwienie :-O. To, co zaczęło się jako lokalne rozwiązanie problemu na jednej uczelni, stało się nieformalnym standardem globalnej komunikacji tekstowej na długo przed powstaniem współczesnych platform społecznościowych.
Od ASCII do emoji - dalsza ewolucja cyfrowych emocji
Emotikony zbudowane z klawiszy ASCII szybko zyskały konkurencję w postaci japońskich kaomoji, czyli buziek czytanych wprost, bez przechylania głowy, na przykład ^_^ czy (o_o). Ten nurt rozwijał się równolegle w Japonii i ostatecznie doprowadził do stworzenia w pełni graficznych emoji pod koniec lat 90. - to już jednak zupełnie inna, osobna historia rozwoju cyfrowego języka emocji.
Warto pamiętać, że pomysł oznaczania nastroju znakami graficznymi nie narodził się dopiero w erze komputerów. Już w 1963 roku grafik Harvey Ball zaprojektował żółtą uśmiechniętą buźkę na zlecenie firmy ubezpieczeniowej, choć nie miała ona nic wspólnego z komunikacją tekstową. Fahlman połączył tę intuicję z ograniczeniami klawiatury komputerowej i stworzył rozwiązanie, które dało początek cyfrowemu językowi emocji używanemu dziś przez miliardy ludzi.
Dlaczego ta historia ma znaczenie dla firm dzisiaj
Problem, który rozwiązywał Fahlman - brak tonu i kontekstu w komunikacji tekstowej - nie zniknął wraz z pojawieniem się emotikonów. W firmowej korespondencji e-mailowej wciąż dochodzi do nieporozumień, bo wiadomość napisana neutralnie bywa odczytana jako chłodna albo wroga, a żartobliwy komentarz jako polecenie służbowe. To samo zjawisko wykorzystują przestępcy w atakach phishingowych - wiadomości podszywające się pod przełożonego czy dostawcę często naśladują konkretny ton i styl, licząc na to, że odbiorca nie zada sobie pytania, czy na pewno wszystko się zgadza.
Dlatego jasna polityka komunikacji wewnętrznej oraz regularne szkolenia z rozpoznawania podejrzanych wiadomości są dziś równie ważne, jak niegdyś był prosty znacznik żartu na uczelnianym forum. Firmy, które inwestują w świadomość pracowników i w porządek w kanałach komunikacji, znacznie rzadziej padają ofiarą oszustw opartych na fałszywym tonie wiadomości.
- Ustal jasne zasady komunikacji e-mailowej w firmie, szczególnie w sprawach finansowych
- Szkól pracowników z rozpoznawania niuansów wskazujących na próbę oszustwa
- Wprowadź procedurę weryfikacji nietypowych próśb, niezależnie od tonu wiadomości
| Rok | Wydarzenie |
|---|---|
| 1963 | Harvey Ball projektuje żółtą uśmiechniętą buźkę dla firmy ubezpieczeniowej |
| 1982 | Scott Fahlman proponuje :-) i :-( na forum Carnegie Mellon University |
| 1982-1990 | Emotikony rozprzestrzeniają się przez ARPANET i grupy Usenetu |
| Lata 90. | W Japonii powstają kaomoji, np. ^_^, czytane bez przechylania głowy |
| 1999 | Shigetaka Kurita tworzy pierwsze emoji dla japońskiego operatora telefonii |
| 2010 | Emoji trafiają do standardu Unicode i stają się dostępne globalnie |
Zadbaj o bezpieczną komunikację w Twojej firmie
Nieporozumienia w tonie wiadomości to nie tylko ciekawostka z historii internetu, ale realne ryzyko biznesowe wykorzystywane w atakach phishingowych. NovaSys pomoże Ci wdrożyć jasne zasady komunikacji i przeszkolić zespół z rozpoznawania podejrzanych wiadomości.